Patologiczna firmowa rodzina

Pracowałem i współpracowałem z różnymi firmami. Małe, średnie, ogromne. Polskie, europejskie, amerykańskie, azjatyckie. Z żenadą w ilości minimalnej, średniej, przeogromnej. Każda była inna, ale miały wiele, oj wiele wspólnego. Były takie, które były miejscami czystego wyzysku. Niedowartościowany pan i władca, gdzieś pośród tłumu maluczkich. Żeby było zabawniej, zwykle miały w sobie jakiś (mniejszy lub większy)… Czytaj dalej Patologiczna firmowa rodzina

Produktywność w odcieniach szarości

To był zły dzień, chociaż dość zaskakujący. Bawiąc się po pracy, nagle odkryłem prostą sztuczkę, która pozwala bardziej skupić się na tym co ważne. A ludziom, z którymi raczej nie przybiłbym piątki, pozwala skuteczniej tracić czas. Każdemu podług zasług. Mam taki mały projekt na boku, dla odstresowania po ciężkim dniu i stworzenia czegoś fizycznie namacalnego.… Czytaj dalej Produktywność w odcieniach szarości